Wielki Piątek
POLECANE ARTYKUŁY
To miałem być ja
Autor: Michael J. Svigel
Dźwięk szofaru zabrzmiał donośnie wśród wypełniającego świątynię odgłosu ściszonych rozmów, niekończącego się szmeru kroków i beczenia spłoszonych jagniąt. Właśnie ogłoszono rozpoczęcie składania rytualnych ofiar w ramach corocznego święta Paschy. Kapłani intonują okolicznościowe psalmy. Wierni odpowiadają uroczystym „Alleluja”, Chwała niech będzie Bogu Jahwe. Każdy ze zgromadzonych w domu Bożym mężczyzn w imieniu swoim i swej rodziny składa w ofierze młodego baranka.
Wśród nich i Jan, jeden z uczniów Jezusa z Nazaretu. Podnosząc w górę nóż, by zadać śmierć jagnięciu, w głowie apostoła kłębią się chaotyczne myśli: To za mój grzech… To miałem być ja…
Jeden zwinny ruch ręki i gaśnie na wieki bicie serca ofiarnego baranka. Jan ze skupieniem obserwuje strugi krwi spływające do trzymanej przez kapłana czaszy. Za kilka chwil kapłan wyleje zawartość naczynia u stóp ołtarza, wzmacniając unoszący się w całej świątyni i tak już niezwykle intensywny zapach krwi.
Ostatnia Pascha Chrystusa
Dlaczego obchodząc święto Paschy, Żydzi składali w ofierze rytualnego baranka?
Początki tej tradycji sięgają wyjścia Izraelitów z egipskiej niewoli. Pascha miała upamiętniać i na nowo opowiadać dzieje tego niezwykłego exodusu. W dramatycznych wydarzeniach nocy poprzedzającej wyjście z Egiptu kluczową rolę odegrała właśnie ofiara z baranka. Każda izraelska rodzina, która – stosując się do zaleceń Mojżesza – pomazała drzwi swojego domu krwią zabitego zwierzęcia, ocalała przed Bożym sądem, który spadł na państwo faraona. Anioł Boga „przeszedł” (hebr. pesach = „przejście”) obok domostw oznakowanych krwią, nie czyniąc członkom tych rodzin żadnej szkody. Egipskie (i izraelskie) rodziny, które nie były „zabezpieczone” krwią, straciły swoich pierworodnych [por. Księga Wyjścia 12,12-27].
Baranek symbolizuje więc cenę, jaką trzeba zapłacić, by uniknąć Bożego sądu.
Oprócz mięsa baranka w czasie Paschy spożywano także gorzkie zioła – symbolizujące gorycz niewoli i niekwaszony chleb (macę) – przypominający o cudownym zaopatrzeniu w pokarm podczas wędrówki przez pustynię [zob. Księga Wyjścia 12,39].
Spożywając te symboliczne potrawy (z barankiem w roli głównej), każdego roku Żydzi przypominali sobie historię pierwszej Paschy i ogłaszali całemu światu jej doniosłe znaczenie.
Lecz tej nocy, kiedy Jan i pozostali uczniowie celebrowali wspólnie z Jezusem paschalną kolację, wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Pomimo tego, że zwyczaj zakazywał spożywania czegokolwiek po zakończeniu świątecznej wieczerzy, Jezus wyłamuje się z tej tradycji. Po skończonej kolacji bierze do ręki chleb, wypowiada słowa dziękczynienia i błogosławieństwa, a następnie zwraca się do swoich uczniów słowami: Bierzcie i jedzcie. To jest Moje ciało [zob. Ewangelia Marka 14,22]. Zaskoczeni uczniowie w skupieniu spożywają połamane kawałki macy.
Po chwili Jezus bierze do ręki kielich z winem. Był to trzeci z czterech kielichów, które według zwyczaju stały na paschalnym stole (przez Żydów zwany „kielichem odkupienia”). Ku zdumieniu swoich uczniów, Jezus mówi: To jest Moja krew, krew przymierza, która zostanie za wielu wylana [14,24].
Czwarty kielich – zgodnie z tradycją – pozostaje nietknięty. Żydzi zwali go „kielichem spełnienia”. Jezus wyjaśnia: Odtąd nie będę pił z owocu krzewu winnego aż do dnia, gdy znów pić go będę w Królestwie Bożym [14,25].
Świętując z uczniami Paschę, Jezus z jednej strony trzymał się tradycyjnego scenariusza świątecznej wieczerzy (odwołującego się do wydarzeń z przeszłości), jednocześnie jednak nadał jej nowe, głębsze znaczenie. Chrystus wypełnił i poszerzył proroczy wymiar symboliki baranka, chleba i wina. Jedna rzecz pozostała niezmienna: potrzeba ofiary, potrzeba zastępczej śmierci kogoś, kto weźmie na siebie karę za zepsute grzechem życie ludzkie.
Chrystus naszą Paschą
Kilka godzin po swojej ostatniej wieczerzy paschalnej, Jezus został poddany brutalnym torturom, a następnie umęczony na krzyżu. Dla tych, którzy obserwowali jego egzekucję, wszystko to wydawało się nie mieć najmniejszego sensu. Jednak z Bożej perspektywy śmierć Chrystusa była tą jedyną, prawdziwą, obejmującą całą ludzkość ofiarą za grzech.
Jak ujął to prorok Izajasz:
Był jak baranek na zabicie wiedziony, jak owieczka nie opierająca się tym, którzy ją strzygą (…) Został tak przebity z powodu naszych grzechów i zdruzgotany za nasze winy. Kara, którą wziął na siebie, nam pokój przynosi i dzięki Jego ranom my uleczeni będziemy. Wszyscyśmy się jak owce pogubili, każdy poszedł swoją własną drogą, a wszystkie nasze winy Pan włożył na Niego.
Księga Izajasza 53,5-7, Biblia Warszawsko-Praska
W podobnym duchu apostoł Paweł pisze, że Jezus stał się naszą Paschą, paschalnym barankiem złożonym w ofierze za nasze grzechy [zob. 1 List do Koryntian 5,7].
Wszyscy więc, którzy przypominają sobie wydarzenia Wielkiego Piątku i zgłębiają sens śmierci Chrystusa, powinni z drżeniem i pokorą uświadomić sobie, że Syn Boży poniósł śmierć w nasze miejsce. Dobrowolnie wziął na siebie konsekwencje naszych win. Wycierpiał karę za nasze zło. To mieliśmy być my – ty i ja.
Pismo Święte konsekwentnie naucza, że wszyscy ludzie są grzesznikami. Zgodnie z Bożymi zasadami, za to, że człowiek upadł w grzech, istnieje tylko jedna sprawiedliwa kara – śmierć. Krew, odór i ryk zabijanych zwierząt ofiarnych codziennie przypominały Żydom z czasów Starego Testamentu o strasznych konsekwencjach grzechu. Jak wspaniała musiała być więc dla pierwszych żydowskich naśladowców Jezusa świadomość, że Chrystus zapłacił karę za wszystkie ich winy! Posłuchajmy jeszcze raz apostoła Pawła, jak pisze o tej najlepszej ze wszystkich wiadomości:
Zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem Bożej łaski – w Chrystusie Jezusie, naszym Panu – jest życie wieczne.
List do Rzymian 6,23
Chrystus moją Paschą
Nawet w Starym Testamencie pamięć o pierwszym święcie Paschy nie ograniczała się tylko do znajomości faktów o tym wydarzeniu. Od wybranego narodu Bóg oczekiwał czegoś więcej – właściwej postawy serca i codziennego posłuszeństwa.
Jak ty reagujesz na przesłanie Wielkiego Piątku? Co robisz, by na nowo przypominać sobie o tym, co stało się w Jerozolimie dwa tysiące lat temu? Co robisz, by ogłaszać te dobre wieści całemu światu?
Być może w twoim kościele pamięć o wydarzeniach Wielkiego Tygodnia kultywowana jest poprzez specjalne nabożeństwo/mszę/spotkanie, podczas którego wierzący uczestniczą w komunii świętej albo są świadkami udramatyzowanej wersji ostatnich godzin życia Jezusa. Być może o okolicznościach i znaczeniu śmierci Chrystusa rozmawiacie w gronie rodzinnym.
A może… to czas, by zacząć o tym rozmawiać? I wykorzystać każdy dzień paschalno- wielkanocnego świętowania, by skupić się na prawdziwym bohaterze tych świąt – Jezusie?
Tym, czy dla Żydów była (i jest) Pascha – okazją do skupienia się na Bogu i Jego dziełach – okres świąt Zmartwychwstania Pańskiego może być i dla nas. Potrzeba wysiłku woli, by odwrócić swoją uwagę od komercyjnego świątecznego zgiełku i skierować na to, co naprawdę istotne. Nigdy nie grozi nam, że poświęcimy zbyt dużo czasu na refleksję o znaczeniu ofiary Chrystusa.
Spędź w tym roku więcej chwil, zgłębiając symbolikę żydowskiej Paschy. Rozmyślaj o tym, w jaki sposób Chrystus jest jej wypełnieniem. Otwórz swoje serce dla Boga. Pozwól, by Jezus je oczyścił – mocą swojej ofiary. Patrz na Niego, Bożego Baranka, i powtarzaj w duchu: To miałem być ja…
Za: Michael J. Svigel i Suzanne Keffer, „This Should Be Me”, w: Insights (Marzec 2005): s. 1-2.
Copyright © 2005 Insight for Living. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Artykuł pochodzi ze strony https://iflpolska.pl/biblia/to-mialem-byc-ja/ za zgodą Fundacji IFL-Polska.

Ostatnie słowa Jezusa „Ojcze odpuść im...” (Łuk. 23,33-34)
Siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu
I "Ojcze odpuść im...
(Ewangelia wg Łukasza 23, 33 – 34)
Ostatnie słowa człowieka wypowiedziane bezpośrednio przed śmiercią bardzo często wyrażają swego rodzaju podsumowanie całego jego życia. W ostatnich chwilach, zanim nastąpi śmierć, człowiek ma potrzebę powiedzenia czegoś, co wydaje się być czymś niezwykle istotnym i ważnym, co stanie się swoistym znakiem lub drogowskazem dla tych, którzy będą żyć dalej.
Pisarz O. Henry był ateistą, a jego ostatnie słowa brzmiały: „Zaświeć światło! Nie chcę iść do domu w ciemności”. Charles Darwin przed swoją śmiercią powiedział:  ”To wszystko była nieprawda!”. Ostatnie słowa Królowej Elżbiety brzmiały następująco: „Boże mój, wszystko się kończy. Nadszedł koniec życia, koniec, koniec. Jest tylko jedno życie, a potem śmierć. Żyłam, kochałam i zwyciężałam, a teraz życie kończy się. Można przeciwstawić się wszystkiemu oprócz tego!”.
Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów napisał: „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem” (II List do Tymoteusza 4,7). Frances Havergal wiernie służył Panu i przed swoją śmiercią powiedział: „Powołany i zachowany przez Boga, jestem teraz gotowy, żeby iść do nieba!”. Pewien emerytowany duchowny, Gordon Peterson, wygłaszając kazanie, którego jednym z tematów była „Radość w służbie dla Pana”, w pewnym momencie usiadł i powiedział zebranym: „Nie siedźcie, służcie! Nie bójcie się, nie idźcie na kompromis. Służcie!”. To były jego ostatnie słowa, gdyż chwilę później, przed ponad tysiącem ludzi, zmarł. Sądzę, iż w tym kontekście wydaje się ważnym i niezwykle interesującym przyjrzenie się ostatnim słowom wypowiedzianym przez Jezusa Chrystusa tuż przed Jego śmiercią na krzyżu Golgoty. Opisy ostatnich siedmiu stwierdzeń naszego Pana na krzyżu znajdujemy na kartach Ewangelii.
Jezus żył 33 lata. Kiedy się urodził w Betlejem, panujący wówczas Herod podjął szaleńczą próbę zamordowania niewinnego dziecka. Nadszedł też czas, kiedy nawet rodzinne miasto Jezusa chciało Go bezwzględnie ukamienować. Ówcześni przywódcy religijni niemal od zawsze pałali rządzą zgładzenia Jezusa, by w końcu dokonać swego zamiaru i przelać Jego niewinną krew na Krzyżu Golgoty. Gdybyśmy to my zostali przybici do krzyża, z pewnością odczuwalibyśmy gorycz niesprawiedliwości, niechęć, być może nienawiść wobec naszych oprawców. Jezus zaś rzekł: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Sytuacja, w której się znalazł Jezus, już nie pozwalała mu dotykać i uzdrawiać chorych ludzi. Jego ręce zostały przybite do krzyża. Nie mógł już pójść do ludzi, by dodać im otuchy i wlać w ich serca nadzieję. Nie mógł już nauczać apostołów, ponieważ ci z przerażeniem pouciekali. Jedyną możliwą rzeczą, która pozostała cierpiącemu Chrystusowi była modlitwa.
Modlitwę ową, słowa w niej wypowiedziane, znajdujemy w Ewangelii Łukasza 23,33–34.  Pod względem chronologicznym są to pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezusa  na krzyżu.
„A Jezus rzekł: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”.
Podzielmy to zdanie na trzy części:
1. „A Jezus rzekł..” – werset 34.
Kiedy i w jakich okolicznościach Jezus to powiedział? Sytuacja wyglądała następująco: żołnierze i słudzy arcykapłanów pojmali Jezusa, pluli Mu w twarz, policzkowali Go, bili pięściami, wyśmiewali się z Niego, nałożyli Mu na głowę koronę cierniową, ubiczowali, zdjęli z Niego ubranie i ukrzyżowali. Właśnie wtedy, gdy upokorzenie było zupełne i całkowite, umierający w bólu Jezus modlił się wołając do swojego Ojca. 
Corrie ten Boom, autorka książki „Bezpieczna kryjówka”, opisała upokorzenie, jakiego doznała, kiedy w czasie II Wojny Światowej zmuszana była do mycia się w obecności żołnierzy niemieckich. Wiele lat później dzieliła się tym doświadczeniem w jednym z kościołów. Po nabożeństwie podszedł do niej pewien mężczyzna i w rozmowie poprosił ją o wybaczenie. Okazało się, że był to jeden z owych nazistowskich żołnierzy. Corrie ten Boom odpowiedziała: „Ze względu na Jezusa, który żyje we mnie, chętnie Ci wybaczam”. Jezus modlił się za tych, którzy go nienawidzili.
Kilkakrotnie w swoim życiu rozmawiałem z ludźmi, którzy byli przekonani, że ich grzech jest zbyt wielki, aby Jezus mógł im wybaczyć. Często tak dzieje się, gdy odwiedzam więzienie. Ale prawdą jest, że pragnieniem Jezusa była modlitwa za największych złoczyńców i grzeszników. Nawet na dzień przed ukrzyżowaniem Jezus modlił się o każdego z nas: 
„A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie” (Ewangelia Jana 17, 20).
Według Ewangelii Łukasza, Jezus swoją służbę zarówno rozpoczął jak i zakończył właśnie modlitwą. W 3. rozdziale Ewangelii Łukasza (werset 21.) czytamy: „A gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Jezus został ochrzczony i MODLIŁ SIĘ, otworzyło się niebo...”. Kończąc swoją misję konający na krzyżu Chrystus także MODLIŁ SIĘ wołając: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. 
Prorok Izajasz wspomniał o tej właśnie modlitwie już 700 lat wcześniej (Ks. Izajasza 53,12): „On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami”.
2. „Ojcze, odpuść im...” – werset 34.
Zwróćmy uwagę na to, iż czasownik „odpuścić” użyty jest tutaj w trybie rozkazującym. Oznacza to zatem, że wypowiedziane przez Jezusa zdanie jest zdecydowaną i mocną prośbą. Zauważmy też, że Jezus nie pozwolił sobie samemu na proklamowanie wybaczenia, ale prosił o nie swojego Ojca.
Podczas swojej Misji na ziemi obok wielu błogosławieństw, jakimi obdarzał zwykłych ludzi Jezus Chrystus także odpuszczał im ich grzechy. Do paralityka powiedział: „Synu, odpuszczone są grzechy twoje”, przyglądającym się zaś: „Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi”. Umierając na krzyżu, Jezus nie będąc z tego świata, mimo wszystko całkowicie i zupełnie identyfikuje się grzesznym człowiekiem. (II List do Koryntian 5, 21: „On, Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił”).
Zwróćmy uwagę na to, iż wzięcie na siebie grzechu całego świata sprawiło, że Jezus nie ma już możności odpuszczania grzechów. Świadczy to o Jego wielkim upokorzeniu. Kiedy sam został „za nas grzechem uczyniony”, stał się zupełnie zależny. Jednak mimo tego, że Jego ciało było ludzkie, Jego postawa była w pełni boska. „Odpuść im” – Jezus pragnął urzeczywistnić to, czego sam nauczał – przebaczenie. Piękne słowo – odpuszczenie, tutaj na krzyżu Golgoty zamieniło się w czyn. Pewien mały chłopiec określił przebaczenie jako „zapach, jaki wydają z siebie kwiaty, w momencie kiedy są deptane”.
W modlitwie Pańskiej Jezus modlił się następującymi słowami: „I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Niektórym z nas z niezwykłym trudem przychodzi odpuszczenie i przebaczenie bólu, krzywd i niesprawiedliwości wyrządzonych nam przez innych ludzi. Ewangelista Dwight L. Moody chcąc zilustrować tę cechę przytoczył przykład pewnego człowieka, który na łożu śmierci miał powiedzieć swojemu sąsiadowi: ”Odpuszczę ci teraz całkowicie, ale na wypadek gdybym wyzdrowiał, ponownie będę chował wobec ciebie urazę”.
Jezus przebaczył i odpuścił bezwarunkowo..., ale komu? Niektórzy mogą pomyśleć, że jedynie rzymskim żołnierzom. Daleko więcej – bo i apostołom, sługom arcykapłanów, kapłanom, królowi Herodowi, Piłatowi, szydercom, .... wszystkim! Jezus w swojej modlitwie wstawiał się przed Tronem Swego Ojca o cały świat.
Cóż jednak Jezus miał na myśli, modląc się słowami: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą  co czynią”.
3. „...bo nie wiedzą, co czynią.” – werset 34.
Ci, którzy ukrzyżowali Chrystusa byli świadomi swojego postępku, jednak absolutnie nie rozumieli ogromu i rozmiaru tego przestępstwa. Być może jedynie Judasz był w stanie  je zrozumieć.
Czasami ludzie myślą, że nieznajomość może być usprawiedliwieniem nieposłuszeństwa. Jednak prawdą jest, że nieświadomy grzech nadal jest grzechem (zobacz III Księga Mojżeszowa 5,15). Ludzie ponoszą odpowiedzialność za to, co zrobili, a mimo to Jezus prosił o odpuszczenie i przebaczenie im tego grzechu. Zauważmy, że Jezus nie powiedział: „Opuść im, bo są niewinni”, lecz „bo nie wiedzą kim jestem”. Modlitwa Jezusa na krzyżu pokazuje nam Jego zamiary wobec świata. Jezus ukochał wszystkich ludzi i pragnie, żeby wszyscy zaufali Mu jako Panu i Zbawicielowi. W I Liście Pawła do Tymoteusza 2,4 czytamy: „Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy”. Śmierć Jezusa dokonała się za wszystkich! Być może Józef z Arymatei i Nikodem słyszeli ową modlitwę Jezusa Chrystusa i z niej właśnie czerpali swoją siłę.
Kiedyś usłyszałem pewną historię o starożytnym królu, który stłumił rebelię w swoim królestwie. Armia króla zgromadziła buntowników a jeden z doradców rzekł królowi, iż ten powinien teraz z całą surowością ich ukarać. Król jednak ku zaskoczeniu wszystkich odpowiedział: „Zgadzam się, ale ja nie widzę buntowników. Widzę tylko obywateli królestwa”.
Pierwsze słowa, które wypowiedziane zostały z krzyża Golgoty, były modlitwą odpuszczenia. Jezus modlił się o grzeszników i nadal zabiega o nas w swojej modlitwie. W Liście  do Hebrajczyków 7,25 czytamy: „Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi”.
Pozwól, że zadam ci następujące pytanie: z kim ty możesz się dziś identyfikować?  Z buntowniczym tłumem, z obojętnym intelektualistą, z człowiekiem religijnym, z przestraszonymi apostołami? Cóż, chcę ci powiedzieć, że nie ma to znaczenia, ponieważ Jezus modlił się o ciebie takim jakim jesteś i za ciebie też oddał swoje życie. Jeżeli nazywasz siebie wierzącym i masz osobistą relację z Jezusem, jesteś być może jak apostołowie, którzy stali z daleka. Jezus odpuścił także im i jest też gotowy odpuścić i przebaczyć tobie. Poproś Go o to w swojej modlitwie. 
Jeżeli nie masz osobistej relacji z Jezusem, możesz oddać Mu swoje życie jako Panu i Zbawicielowi. On chce przebaczyć ci i oczyścić cię zupełnie. Musisz jednak sam Go o to poprosić.